Katalog wysyłkowy

Wpisz tytuł lub kod książki

Chata - DVD

reż. Stuart Hazeldine
Kod produktu (SKU): 736642

Oceń jako pierwszy

  • Wydawca: Monolith
  • Rok wydania: 2017
  • ISBN: 9788365736642
  • Format: 140x190
  • Rodzaj okładki: Miękka
Nasza cena:

29,99 zł

24,90 zł

  • Dostawa już od 9,90zł! Więcej
  • Czas realizacji maks.:
    1 dzień roboczy (plus 1-2 dni na dostawę)
Opis

Bestsellerowy film Chata, ekranizacja światowego bestsellera Williama Paula Younga.

Ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy!

Historia, która zmieniła na lepsze życie setek tysięcy ludzi na całym świecie! Poruszająca opowieść o niezwykłej podróży, która pozwala zrozpaczonemu ojcu na nowo odnaleźć sens życia i odkryć ostateczną prawdę o miłości, stracie i przebaczeniu.

Opis filmu:

Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem spotkania z Bogiem, pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat.

Zobacz trailer:


Opinie o filmie:

Film zostawiający dobro! Czytałam książkę- zachwyciła mnie. Film też jak dla mnie bardzo dobry! (autor: saratka)

Perełka wśród filmów religijnych! Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - z powodu dobrej reżyserii, dobrze wykreowanych i zagranych postaci (jakże wyróżnia się tutaj absolutnie wybitna aktorka murzyńska, laureatka Oskara - Octavia Spencer) oraz dobrego scenariusza (...) (autor: normajeane)

Artykuł pt."Chata pełna Boga" na łamach "Gościa Niedzielnego" (ks. Tomasz Jaklewicz GN 10/2017  ):

Film „Chata”, nakręcony na podstawie bestsellerowej książki pod tym samym tytułem, to chyba pierwszy w historii sfilmowany traktat o Trójcy Świętej. Czy ta filmowa „ikona” Boga jest udana? Mnie przekonuje. Nie wszystkich musi.

Z filmem „Chata” będzie prawdopodobnie jak z książką. Wielu zachwyci, wzruszy do łez, zaintryguje, a nawet przemieni, nawróci, ożywi wiarę. Będą jednak tacy, którym ten obraz wyda się zbyt ckliwy, naiwny, zbyt „protestancki”, zbyt newage’owski lub teologicznie wątpliwy.

Powieść autorstwa Williama P. Younga stała się wydarzeniem. Jej gatunek można by określić mianem „teological fiction”. Na świecie sprzedano aż 22 mln egzemplarzy, przetłumaczono na 40 języków. Książka zadebiutowała od razu na pierwszym miejscu listy bestsellerów „New York Timesa” i pozostała na nim przez kolejnych 70 tygodni. Najważniejszy nie jest jednak sam sukces wydawniczy, ale to, że „Chata” zmieniła na lepsze życie setek tysięcy ludzi na całym świecie. Nie dziwię się temu, bo pamiętam, że po lekturze sam byłem pod jej dużym wrażeniem. Rozumiem jednak krytyków, którzy uważają, że autor poszedł za daleko. Niemniej jednak nie bałbym się jako duszpasterz i teolog polecić tej książki. Uważam, że warto także zobaczyć film nakręcony na jej podstawie.

Dlaczego cierpią niewinni?

Przyznam, że jako fan książki bałem się oglądać film. Zazwyczaj ekranizacje nie dorastają do poziomu książkowego oryginału, pomijają wiele wątków. Obraz nie ma tej siły co słowo. Wydawało mi się, że wizja Osób Bożych, która broni się jakoś w książce, w filmie popadnie w kicz lub banał. Przyznaję, myliłem się. Choć film momentami balansuje na granicy infantylności, to jednak, moim zdaniem, jej nie przekracza. Nie jestem filmoznawcą, ale sądzę, że to chyba głównie zasługa dobrego doboru aktorów, zwłaszcza tych grających Bożą „Rodzinę”, oraz scenariusza, który wiernie oddaje to, co zadecydowało o sukcesie książki. No właśnie, a co właściwie przesądziło o tak wielkiej popularności „Chaty”?

Powodów jest kilka. Bohaterem książki jest ojciec (Mackenzie „Mack” Phillips), który cierpi z powodu tragicznej śmierci ukochanej córki. Problem cierpienia, zwłaszcza niewinnych, jest klasycznym argumentem przeciwko Bogu. Z pytaniem o sens cierpienia zmagamy się wszyscy. Wiele osób odnajdzie w dramacie Macka swoje własne rozterki i pytania, które chciałby zadać Panu. Dlaczego dobry Bóg pozwala na zło? Autor książki i twórcy filmu mierzą się z tym problemem. Bronią Boga przed zarzutem nieczułości, przed zwalaniem na Niego winy za cierpienia, których doświadczają ludzie. W gruncie rzeczy posługują się odpowiedzią, która płynie z Ewangelii, ale próbują ją pokazać w sposób szalenie oryginalny, a przez to właśnie przekonujący. Same argumenty to za mało, sednem jest osobiste spotkanie z Bogiem, który wie, co to jest cierpienie. Wie, bo przeżył je na krzyżu.

Kolejnym ważnym wątkiem „Chaty” jest ojcostwo. Mack jako dziecko miał deficyt ojcowskiej miłości. Jako dorosły facet chce być lepszym tatą, ale śmierć córki podcina mu skrzydła. Mówi się dziś często o tym, że żyjemy w czasach kryzysu ojcostwa. Brak ojców lub ich słabość wpływa także na wiarę w Boga jako Ojca, osłabia ją. Biblia pokazuje, że Bóg jest źródłem ojcostwa. Sam Jezus zwraca się do Boga „Ojcze” (Abba). Temat ojcostwa – Bożego oraz ludzkiego – zostaje ukazany w książce i filmie w sposób zaskakujący (dla niektórych zbyt śmiały), ale w gruncie rzeczy pozostaje on wierny biblijnemu objawieniu.

Filmowa ikona Trójcy

Dla mnie najciekawszym wątkiem jest próba zobrazowania samej Trójcy Świętej, pokazania życia wewnętrznego Boga. Objawienie mówi o wspólnocie miłości między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Teologia wypracowała kilka „technicznych” (filozoficznych) pojęć, które próbują wyrazić tę niewyrażalną tajemnicę. Trzy Osoby Boże tworzą doskonałą jedność Boskiej natury. Dla nie-teologów żargon teologiczny może wydawać się mało zrozumiałą abstrakcją. Niespokojne serce i wyobraźnia domagają się bardziej konkretnego, namacalnego obrazu. Chcemy zobaczyć Boga, to normalne pragnienie wierzącego. Skoro Bóg jest życiem i miłością, nie może być abstrakcją. Wyobrażenia o Nim czerpiemy z życia, które znamy, z naszych ludzkich odniesień, relacji, miłości. Wszak jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo, jako mężczyźni i kobiety. Czy biblijna Pieśń nad Pieśniami nie jest jedną wielką metaforą opowiadającą o miłości Boga i człowieka? Czytana dosłownie jest poetycką pieśnią na cześć zmysłowej miłości chłopaka i dziewczyny. „Chata” pokazuje Trójcę Osób Bożych w ludzkiej postaci. Że zbyt śmiałe? A czy nie podobnie robi Rublow i inni ikonopisarze przedstawiający Trójcę w postaci trzech młodzieńców siedzących przy stole? Bóg Ojciec jako starsza Murzynka o łagodnym, dobrotliwym spojrzeniu, piekąca ciasteczka w kuchni? Duch Święty jako młoda, eteryczna Azjatka? Jezus Chrystus jako młody mężczyzna jest najmniej zaskakujący. Niektórych tego typu wizja może bulwersować jako zbyt odległa od języka Biblii i katechizmu. Osobiście podziwiam odwagę twórców. Bóg w „Chacie” to Ktoś intrygujący, zaangażowany w ludzki los, zainteresowany tym, by przekonać do siebie ludzi poranionych, uprzedzonych, cierpiących. W chacie Boga panuje taki klimat, że człowiek chciałby się tam dostać.

Ks. Dariusz Kowalczyk, teolog z Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie i zarazem nasz publicysta, nie widział jeszcze filmu, ale zna książkę. Zapytany o teologiczną ocenę „Chaty”, zwraca uwagę, że „Young nie jest katolikiem, co widać m.in. w dystansowaniu się od instytucji, struktur kościelnych. Różne jego obrazy, sformułowania nie muszą być dla katolika przekonujące. Powstaje pytanie, jak czytać tego rodzaju literaturę. Moim zdaniem nie ma sensu badać skrupulatnie każdego zdania pod kątem zgodności z Katechizmem Kościoła Katolickiego, by po znalezieniu czegoś, co może budzić wątpliwości, stwierdzić, że książka zawiera błędy doktrynalne i jako taka może być szkodliwa” – zauważa ks. Kowalczyk.

Dodam, że po publikacji książki takie krytyczne artykuły się pojawiły. Po filmie pewnie również powstaną. Jednak, jak przekonuje jezuita, „tego rodzaju literaturę trzeba czytać jako literaturę, a nie traktat teologiczny”. I dodaje: „w »Chacie« są myśli, które niezbyt mi się podobają, ale jednocześnie znajduję dużo, dużo więcej inspiracji, które pomagają spojrzeć na Boga w nowy, a jednocześnie zgodny z tradycją katolicką sposób. Poza tym ważna jest generalna wymowa książki. Ja zwróciłem uwagę na dwa elementy. Pierwszy to oczywiście pytanie o cierpienie niewinnych w kontekście wiary w dobrego i wszechmogącego Boga. Drugi to pokazanie poszczególnych Osób Boskich oraz relacji między nimi. Uważam, że w obydwu przypadkach autor zdołał wypowiedzieć wiele z katolickiego punktu widzenia prawdziwych, odkrywczych oraz inspirujących myśli”.

Kino ewangelizacyjne?

Film jest opowieścią o wewnętrznym uzdrowieniu zranionego serca. To spotkanie człowieka z Bogiem prowadzi do tej przemiany. Poznanie Boga nie jest tylko kwestią intelektu, ale i serca, czyli uczuć, przeżyć, woli. Taki jest również biblijny punkt widzenia. Biblia opowiada o Bogu, który wchodzi w życie ludzi, dotyka ich ran. Jest Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba, Mojżesza i tylu innych bohaterów biblijnych historii. „Chata” jest współczesną przypowieścią o Bogu Macka. Bóg leczy jego rany, daje nadzieję, przywraca pokój, uczy przebaczenia. Każdy ma jakieś bolące, niezagojone miejsce (wspomnienie krzywdy, ból odtrącenia itd.). Czy nie jest prawdą wiary, że Bóg przychodzi do ludzi od tej właśnie strony, od strony naszego bólu, grzechu, winy, aby te chore „miejsca” leczyć swoją miłością? Momentami w filmie Bóg zachowuje się trochę jak współczesny psychoterapeuta. To może razić. Choć z drugiej strony – czy Bóg nie jest najskuteczniejszym „terapeutą” w najgłębszym sensie tego słowa? Ktoś może także odnieść wrażenie, że prawda o Bogu zostaje tu wzięta w nawias, czyli że Bóg jest tu tylko metaforą, wytworem wyobraźni Macka, a nie rzeczywistością.

Tego typu wątpliwości rozwiewa autor książki. W podziękowaniach zamieszczonych na ostatniej stronie pisze: „Większość z nas ma swoje smutki, nieziszczone marzenia, złamane serca i straty, swoją własną »chatę«. Modlę się, żebyście znaleźli tę samą łaskę, którą ja znalazłem, i żeby obecność Taty, Jezusa i Sarayu (tak nazywa w książce Ducha Świętego – T.J.) napełniła wewnętrzną pustkę nieopisaną radością i chwałą”. Wierzę mu. Te dobre intencje autora są bardzo ważne. Pomagają wybaczyć mu wszelkie potknięcia. One naprawdę nie są ważne w kontekście całości, której wymowa jest zdecydowanie ewangelizacyjna.

I jeszcze jedno. Mam w pamięci niesmak, czy może bardziej przygnębienie, po belgijskim filmie „Zupełnie Nowy Testament” goszczącym na ekranach w Polsce ponad rok temu. Bóg pokazany jest w tej produkcji jako sfrustrowany facet, który chleje wódę, tyranizuje żonę i córkę, a jego głównym zajęciem jest robienie ludziom na złość. Akcja filmu rozgrywa się w Brukseli (!). To „chata” à rebours, czyli karykatura Boga. W zamyśle autorów: komedia, której celem było zapewne dostarczenie współczesnym apostatom porcji „terapeutycznego” rechotu z chrześcijaństwa. Od czasu do czasu muszą splunąć z pogardą w stronę porzuconych wartości. Przywołuję ten film, bo z pewnością jest on bardziej reprezentatywny dla współczesnej kinematografii niż „Chata”. W gruncie rzeczy dotyka jednak tych samych pytań: kim jest Bóg i co On znaczy dla nas? Widzimy dwie skrajne odpowiedzi: mroczna szyderka albo wizja próbująca przełożyć na obraz filmu Boga objawionego w Biblii. Dwa światy, dwie drogi. Mrok i światło. Odwieczne zmaganie. Dobrze, że powstają filmy, które próbują dać światło na przekór ciemności.

Warto wybrać się na „Chatę”. I do „chaty”, w której On na Ciebie czeka!
Informacje dodatkowe
Rodzaj okładki Miękka
Autor reż. Stuart Hazeldine
ISBN 9788365736642
Format okładki 140x190
Uwagi 1 DVD, czas trwania filmu: 127 min.; Film z polskimi napisami oraz polskim lektorem.
Rok wydania 2017
Tagi produktów

Użyj spacji aby rozdzielić tagi, apostrofów (') aby wpisać frazy.